Czytany Wpis

TOP 5 gier z serii LEGO

Nasza 5 gier z serii Lego, którą darzymy największym sentymentem i z pełną odpowiedzialnością możemy polecić.

TOP 5 gier z serii LEGO

Jeśli ktoś czytał wpis o naszych przygodach z Nintendo Wii, być może pamięta, że grą której poświęciliśmy wówczas najwięcej czasu nie był żaden tytuł od Wielkiego N, ale produkcja sygnowana logo najsłynniejszych klocków. Z kolei w naszym ostatnim tekście trochę miejsca poświęciliśmy firmie Warner Bros, która nie tylko odpowiada za sporą część opisywanych przez nas adaptacji filmowych, ale również sama prężnie działa na rynku gier wideo. To właśnie WB (a właściwie jedna ze spółek tego konglomeratu medialnego) od lat zajmuje się wydawaniem gier na licencji Lego.

W efekcie skojarzenia tych faktów doszło w naszych głowach do połączenia kropek, czego owocem jest dzisiejszy wpis, w którym chcielibyśmy przybliżyć Wam pięć gier z ludzikami Lego w roli głównej, które w naszej ocenie niekoniecznie muszą być najlepsze, ale osobiście darzymy je największym sentymentem.

I. Lego Batman: The Videogame

Zdecydowanie najstarszy tytuł na tej liście, który powstał jeszcze zanim Młody Nudziarz pojawił się na świecie, gdyż swoją premierę miał już w 2008 roku. W naszym przypadku był to pierwszy “poważny” tytuł Lego, w który zagrali Nudziarze. Określenie “poważny” nie ma na celu deprecjonować (czyli po ludzku: umniejszać wartości) gier, z którymi do tamtego czasu miał styczność Młody Nudziarz na komórce (w rodzaju: Lego Hero Factory). Jednak bez cienia wątpliwości był to wyraźny przeskok jakościowy, a nade wszystko pozwalał na wspólne granie.

Oczywiście w tym przypadku inicjatorem tej zabawy był Stary Nudziarz, który postanowił skorzystać z okazji i zaszczepić w Młodym Nudziarzu miłość - czy wręcz kult - do postaci Batmana, co chyba mu się w sporej części udało. Natomiast jeśli chodzi o samą grę, to bardzo się ona różni od współczesnych produkcji ze słowem Lego w tytule. Przede wszystkim charakteryzuje je skrajna liniowość i momentami szalenie irytujące rozgrywka w trybie kooperacji. Niestety były to wówczas czasy, gdy w grach Lego nie było opcji “podzielonego” ekranu, więc plac zabawy dla obu postaci był wspólny i siłą rzeczy ograniczał się do jednego ekranu. W efekcie zdarzało się, że jeden gracz musiał dłuższy czas bezczynnie czekać na zakończenie koniecznych "prac" przez partnera, ponieważ w tym fragmencie gry nie było nic innego do roboty, a przejść dalej się nie dało.

Dodatkowo gra nie obfituje w takie ilości postaci czy pojazdów, jak ma to miejsce obecnie, co nie znaczy, że jest tego mało. Jednak akurat to można potraktować jako zaletę, ponieważ obecnie twórcy trochę przeginają pod tym względem i chcąc jak najdłużej przytrzymać przy danej grze w dość prostacki sposób mnożą kolejne - nierzadko bezużyteczne czy powtarzalne - postacie do zdobycia czy odnalezienia. Tutaj natomiast każdy bohater pod wieloma względami był unikalny i jego obecność zazwyczaj jest fabularnie uzasadniona.

No i na końcu warto wspomnieć o zagadkach, które były trudniejsze niż w przypadku nowszych produkcji. Potrafiliśmy naprawdę utknąć na długie minuty nie wiedząc co dalej. Nierzadko kończyło się to sięgnięciem do jakiegoś tutoriala, jak już całkiem nic nam do głowy nie przychodziło. Niektórzy mogą to potraktować jako minus, ale sami mamy w tym aspekcie odmienne zdanie.

II. Lego Star Wars III: The Clone Wars

Jeśli policzyć godziny spędzone przez Nudziarzy z tym tytułem, to chyba mielibyśmy do czynienia z liderem w kategorii “Złodziej czasu”. Graliśmy w niego namiętnie na Wii, a potem z podobnym zapałem na Xboxie. Największy wpływ na taki stan rzeczy miały dwa elementy. Po pierwsze, “Clone Wars” umożliwiało wreszcie zabawę na podzielonym ekranie, co w przypadku wspólnej zabawy wpływało na jej jakoś w dużo większym stopniu niż przypuszczaliśmy. Możliwość niezależnego przemieszczania się po obszarze danej misji to był z tej perspektywy strzał w dychę. Dodatkowo zwiększał się zakres mobilności w grze w jeszcze inny sposób, ponieważ “Wojna klonów” była tytułem w pełni trójwymiarowym, podczas gdy Lego Batman: The Videogame to raczej typowa platformówka 2D z małym plusem.

Natomiast to co nas najbardziej kręciło to tryb bitwy, czyli rozgrywka, gdzie siły Republiki mierzyły się z armią Separatystów. W tym wypadku dostawaliśmy coś na podobieństwo prostego RTS-a, ponieważ zmuszeni byliśmy stawiać własne budowle pełniące różne role, choć głównie produkujące pojazdy czy klony, a jednocześnie niszczyć infrastrukturę rywala. Tego chyba wcześniej i później nie grali. Sztos.

III. Lego Batman 2: DC Super Heroes

Kolejny wyjątkowy tytuł na naszej liście. Pierwszy powód jest dość oczywisty, czyli niemalże w pełni otwarty świat, chyba pierwszy tego rodzaju w grze z ludzikami Lego. Oczywiście są po drodze misje do wykonania, które składają się na główną oś fabularną, ale w międzyczasie można zwiedzać Gotham i realizować zadania poboczne. Można traktować to jako pierwowzór tego co dzisiaj dobrze znamy, ponieważ późniejsze produkcje to były rozwinięcia tego modelu.

Drugi powód jest mniej oczywisty i nie dotyczy bezpośrednio samej rozgrywki. Otóż DC Super Heroes doczekał się filmu animowanego, który podąża za fabułą gry. Żeby było zabawniej ta animacja była nam znana na długo przed pierwszym odpaleniem gry, ponieważ Stary Nudziarz w ramach systematycznej indoktrynacji Młodego nie omieszkał wejść w posiadanie tej produkcji filmowej.

Kto nie widział, to serdeczne polecamy chociażby dla znakomitego polskiego dubbingu. Jeśli chodzi o sam film, to daleko mu pod wieloma względami do Lego Batman znanego z kin, ale z drugiej strony jest znacząco lepszy od wielu późniejszych produkcji telewizyjnych.

IV. Lego Marvel Super Heroes

Dla równowagi i po dłuższych bojach postanowiliśmy umieścić również coś ze stajni Marvela, choć Stary Nudziarz cały czas wygląda na niepocieszona tym faktem. Specjalnie nie ma się nad czym zbyt długo pochylać, ponieważ to w pewnym sensie kopia poprzednio omawianej gry, jedno o rok późniejsza i bohaterami innego uniwersum komiksowego.

V. Lego Star Wars: The Force Awakens

Tytuł byłby prawdopodobnie wyżej, ponieważ pod pewnymi względami zasługuje na takie wyróżnienie. Niestety ma on jeden podstawowy problem, czyli niestety stosunkowo krótką rozgrywkę i to zadecydowało o dopiero piątek pozycji. Natomiast trzeba z pewnością zwrócić uwagę na bardzo dobrą wersję przygotowaną na urządzenia mobilne (przez pewien czas była on w całości dostępna za darmo - teraz nie sprawdzaliśmy jak to wygląda) oraz szereg nowych trybów zabawy, wcześniej niedostępnych, a przynajmniej nam nieznanych. No i Gwiezdne Wojny w tle, które Młody Nudziarz chyba mimo wszystko stawia wyżej od Batmana, ku rozpaczy Starego Nudziarza.

Wyróżnienia

Chcielibyśmy przy okazji zwrócić uwagę na dwa tytuły, które w naszym przypadku nie zażarły, ale dobrze mieć świadomość ich istnienia, ponieważ oferują coś innego niż powszechnie znane i lubiane produkcje, w których na ekranie obserwujemy przygody bohaterów znanych marek w rodzaju DC czy Star Wars. We wspomnianych grach nie natkniemy się na Batmana, Yodę czy choćby Kici Rożka, ale za to mamy świeży pomysł na zabawę. Mówimy w tym przypadku o grach Lego Worlds oraz Lego City Undercover. Zwłaszcza ta pierwsza zasługuje na uwagę, ponieważ do pewnego stopnia można ją traktować jako odpowiedź na rosnącą popularność Minecrafta. Tutaj również chodzi przede wszystkim zbieranie fantów oraz wznoszenie budowli, choć odbywa się to na innych zasadach niż w produkcji od Mojang Studios. Innymi słowy: nie mamy tutaj do czynienia z prostą imitacją Minecrafta, choć nie wiemy czy akurat miłośnik tego ostatniego uzna to za zaletę, bo zmiany są mimo wszystko znaczące.

Lego City Undercover to chyba jak dotąd najodważniejsze podejście do stworzenia gry z otwartym światem, w całości zbudowanym z klocków Lego. Co z tego jeśli w naszym przypadku zupełnie nic nie zagrało i znudziliśmy się zabawą góra po dwóch czy trzech kwadransach. Być może tytuł ten nie dostał od nas szansy, na która zasługuje, ale na bazie tych skromnych doświadczeń jakoś nie mamy na razie ochoty czy potrzeby, by się o tym przekonać.