Czytany Wpis

To idzie NOWE

Duże zmiany wymagają śmiałych decyzji i ambitnych planów. W tekście omawiane są plany na najbliższe miesiące, jeśli chodzi o rozwój niniejszego bloga.

To idzie NOWE

W wyniku salonowych intryg i zakulisowych spisków udało mi się wreszcie przejąć kontrolę nad tym blogiem, choć w pewnym sensie było to "tylko" przyklepanie stanu faktycznego. Niestety od dłuższego czasu ta młodsza i zdecydowanie przystojniejsza część ekipy odpowiedzialnej za rozwój strony ograniczała się właściwie do wspólnego ustalenia tematyki kolejnych wpisów. Ostatnio to nawet w tym wąskim zakresie kooperacji bywało bardzo różnie, stąd między innymi wspominkowe "zapełniacze", gdzie wracałem do lat mojej młodości i gier, które cieszyły wówczas me ucho i oko. Dlatego przyszła pora na małą rewolucję (na szczęście bezkrwawą), która dzieje się na Waszych oczach. Co to oznacza dla tego bloga?

Przede wszystkim nie będzie już on skoncentrowany na grach, a ściślej: nie będzie traktował o graniu jako takim. Tym niemniej przynajmniej do czasu, gdy nie przygotuję nowego wyglądu strony, elektroniczna rozrywka będzie w centrum tego bloga. Oczywiście poprzedniego zdania nie należy traktować serio, ponieważ ostatnią kwestią, która stoi za decyzją o utrzymaniu ciągłości charakteru tego bloga, jest wizualny aspekt naszej strony. Jednakże prawdopodobnie za jakiś czas trzeba będzie nieco odświeżyć jej layout (czyli po ludzku: układ i wygląd witryny Nudziarzy). Akurat tak się po prostu złożyło, że na początek nowej drogi wymyśliłem sobie dwa tematy, którym zupełnie nieintencjonalnie (znaczy się: absolutnie przypadkowo) wpisują się dotychczasowy profil niniejszego bloga (o czym za chwilę), czyli jakoś gier wideo dotyczą. Dodatkowo planuję ukończyć cykl, w którym prezentuję postaci z Team Fortress 2. Więc przynajmniej do końca roku mam zajęcie zapewnione.

Innym zagadnieniem, który może mieć w przyszłości wpływ na charakter niniejszej strony, jest sukces naszego youtubowego projektu. Bynajmniej nie chodzi tutaj pomyślność naszego kanału, mierzoną ilością odsłon i subskrypcji, ale o to czy uda się na tyle w jego rozwój wkręcić, że nie umrze on po dwóch czy trzech filmikach. Nie mogę teraz zdradzić, na czym będziemy się tam skupiać, ale z pewnością gry wideo to jedna z ostatnich rzeczy, które chcemy tam pokazywać. Wówczas niniejszy blog stanie się naturalnym przedłużeniem naszej działalności na platformie od Google'a.

Jednak wracając do tego, czego możecie się spodziewać w najbliższej przyszłości, to oba tematy czy kierunki zainteresowań - o których wspominałem wyżej - mają swoje źródło w osobie Młodego Nudziarza. W obu wypadkach związane są z uczuciem pewnego rozczarowania, choć całkiem inaczej przeze mnie przeżywanego. Ale po kolei.

Rozczarowanie Numero Uno

W poprzednim roku szkolnym zapisałem Młodego Nudziarza na kurs programowania, licząc że może tym sposobem czas spędzany przez niego przed komputerem będzie nieco bardziej produktywny. Niestety choć chyba się bawił nie najgorzej na zajęciach, to bakcyla do kodowania nie załapał, ale być może to wina tego, że zajmował się na nich Scratchem, który na 10 czy 11 letnim chłopcu niekoniecznie zrobi piorunujące wrażenie. Stąd wymyśliłem sobie, by wspólnie zająć się czymś bliższym jego preferencjom. Pierwotnie miał to być Python w Minecrafcie, potem wykorzystanie Lua do tworzenia modów w Garry’s Mode. Tym niemniej ilekroć zabierałem się za jeden z tych tematów, po pewnym czasie jego zgłębiania czułem się znużony i w gruncie rzeczy rozczarowany.

Na moje szczęścia jakoś w lipcu doznałem objawienia za sprawą jednej z księgarni internetowych, z której regularnie korzystam. Nie będę podawał jej nazwy, aby nie sprawić wrażenia, że ją w jakiś sposób próbuję promować. Ważne jest to, że jeśli chodzi o ebooki mają oni liczne akcje rabatowe, w tym coś co nazywa się książką dnia, gdzie wystawiają jeden tytuł za 9,99, co dla mnie w praktyce oznacza kwotę poniżej 9 złotych (stała zniżka 10% jako bonus za zgromadzenia bogatej biblioteczki). Często są to - w mojej ocenie - drugorzędne pozycje, choć trafiają się perełki, ale nie to jest najważniejsze. Jakoś w połowie lipca w ramach tej promocji pojawił się pierwszy numer czasopisma “Programista Junior”, który po przejrzeniu spisu treści postanowiłem nabyć.

Nie przypuszczałem wówczas, że znajdę tam inspirację, której tak bardzo potrzebowałem w tym zakresie, ponieważ nie dla tego tekstu dokonałem wspomnianego zakupu. Otóż był tam artykuł Marcina Zajkowskiego poświęconego programowaniu w Robloxie przy użyciu języka Lua. Z ciekawości zajrzałem do tego tekstu i na tyle mnie zafrapował, że postanowiłem poszperać trochę w Internetach i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że sporo jest materiałów temu poświęconych, choć niekoniecznie w polskim języku. Chyba nie muszę w tym miejscu dodawać, co postanowiłem z tą wiedzą zrobić …

Rozczarowanie Numero Due

Nie wiem, czy w tym wypadku powinienem pisać o rozczarowaniu, ponieważ sięgając po tę lekturę nie miałem żadnych oczekiwań, ale mniejsza o semantykę. Otóż Młody Nudziarz jeszcze całkiem niedawno zaczytywał się w książkach z serii “Pamiętnik 8-bitowego wojownika.”. Pomyślałem sobie, że może z tego zrobić wpis blogowy, ale to wymagało chociaż pobieżnego zapoznania się z prezentowaną tam treścią. Niestety w rezultacie okazało się, że jest ona totalnie niekompatybilna z moim zdolnościami przyswajania. Mówiąc wprost: dość szybko pierwszy tom wzmiankowanej serii mnie odrzucił. Pewnie w dużej mierze to pochodna faktu, że nie mam już 12 lat oraz nie jestem wielkim fanem Minecrafta, ale widziałem i czytałem całkiem sporo książek pisanych z myślą nawet o młodszym odbiorcy, które były lepiej pomyślane i napisane. Dlatego podejrzewam, że gdyby nie akcja umieszczona w świecie Minecrafta, nikt taką pozycją by się nie zainteresował.

Z tego wszystkiego przez kilka dni przed z zaśnięciem myślałem o tym, jaką książkę o takiej właśnie tematyce sam bym chciał przeczytać, gdybym był w wieku zbliżonym do Młodego Nudziarza. Z tych rozmyślań wyszedł mi pomysł na historię będącą czymś w rodzaju genezy Minecrafta czy raczej podłoża konfliktu między ludźmi a Creeperami. W przypływie - mnie samego zastanawiające - odwagi czy braku rozsądku, postanowiłem, że zmierzę się z tą historię na łamach bloga, choć zaznaczam, że jeśli uznam, że zbliżam się niebezpiecznie blisko poziomu cringe’u, to automatycznie zawieszę w tym zakresie własną działalność “literacką”.

Zamiast zakończenia

Powiem szczerze, że dopiero w trakcie przygotowywania niniejszego tekstu zaczęła mnie nieco przerażać perspektywa zmierzania się z każdym z tych tematów, a co dopiero mówić o ciągnięciu ich razem. Na razie jednak daję sobie szansę i zobaczymy co najbliższe tygodnie przyniosą. Zwłaszcza, że kanał na YT sam się nie zrobi, a czas z gumy nie jest. Mimo wielu obaw mam nadzieję, że jednak nie zabraknie zapału i jakoś uda się te trzy wątki pogodzić.